Drogi pamiętniku, jestem niesamowity
Mój Orient BEM67002W wybił właśnie pierwszą nad ranem dając mi do zrozumienia, że jestem najniesamowitniejszym człowiekiem na świecie. Otóż, w pracy zaistniała pewna sytuacja, której pewnie nie powinienem opisywać, ale co tam. Jeden z pracowników po trzech dniach pracy nad pewnym projektem został zapytany “jak ci idzie?” Jego odpowiedź zwaliła mnie z nóg. Powiedział “srednio na jerza… a nawet nie za dobrze paczac na to ze to dzis ma być skończone…” O godzinie 15 dostałem informację, że termin (godz. 17) nie zostanie dotrzymany. Termin, którego niedotrzymanie sprawi, ze klient się z nami pożegna i, w najlepszym wypadku, nam nie zapłaci. Postanowiłem zatem odebrać mu ten projekt i samemu nad nim popracować. Zacząłem od nowa, bo grzebanie w cudzym kodzie jest strzelaniem sobie w stopę. No i niecałe 4 piwa później skończyłem pracę… Cholera, ta firma beze mnie się rozpadnie i nie podniesie. To już piąty – dosłownie piąty raz wyciągam firmę z gówna w jakie nieświadomie koledzy z pracy firmę zaganiają. I co dostaję w podzięce? Propozycję obniżki zarobków. HAHAHA!!! Jestem zbyt wszechstronny żeby się na takie rzeczy godzić. Udało mi się to przesiłować na moją korzyść, ale niepokój zasiany w mojej głowie nie pozwala mi się wyspać już kolejną noc…
Archiwa Marzec 2009
W piątek musiałem udać się do banku w sprawie małego kredyciku. Skierowano mnie do doradcy, któremu od razu zadałem proste pytanie “jaka jest szansa na to, że za 15 minut wyjdę stąd z 2 tyś. zł?” odpowiedziała mi ta uprzejma pani, że kredyty do 5000 zł są wydawane na dowód osobisty niemal od ręki. Procedura jest taka, należy powiedzieć ile się chce, podać numer konta, na który pieniądze będą przelane, poczekać 30 minut, odebrać telefon i wszystko gra. Gdy odchodziłem od stolika, miła pani powiedziała “to może chciałby Pan kawy podczas czekania?” powiedziałem, że trucizn nie piję i że będę w pobliżu bo muszę skoczyć do sklepu. Poszedłem do sklepu, kupiłem zabawkę i zerknąłem na zegarek. Minęło 45 minut a nikt do mnie nie dzwonił. Więc pomyślałem – kij wam w pod oko, spadam do domu. Nagle, 9 godzin później, zadzwonił telefon.
