Dziadzia łucznik, bum bum bum
A dziś sobie nudziłem się, i klikałem po IMDB. aż tu nagle:
http://www.imdb.com/title/tt1206885/
Rambo 5. Tak, Rambo 5. Niesamowite. Odnoszę wrażenie, że skoro popularność seriali rośnie, to każdy ogniś wyśmienity tytuł zmieni się w serial. Star Wars, Rocky, Aliens, Terminator, Batman, Rambo… co za świat…
Co więcej, gdzieś w amoku ekscytacji doczytałem, że rozpoczęły się rozmowy na temat rambo 6! – no ale zmieniam się w plotka, poczekajmy, i kciuki trzymajmy :)


Marudzisz Grabku. Rambo 4 był w pytę!
Nie rozumiem… “W pytę!” czyli super fajny, czy “w pytę!” czyli do dupy?
No i, w którym momencie marudzę?
Co do Rambo 4 – jako film, podobał mi się. Ale tych misjonarzy to sam bym zabił. Odniosłem wrażenie, że chcieli Rambo wpuścić z nożem na polany, ale nie wiedzieli do końca jak to zrobić, więc przysłali quasi-fanatyków. Długo by pisać. Film fajny był.
“Rambo 5. Tak, Rambo 5. Niesamowite. Odnoszę wrażenie, że skoro popularność seriali rośnie, to każdy ogniś wyśmienity tytuł zmieni się w serial. Star Wars, Rocky, Aliens, Terminator, Batman, Rambo… co za świat…”
Dla mnie brzmi to jak marudzenie.
“W pytę” – zajebiście dobre, świetne, na maksa…
Wiele dobrze zaczynających się filmów przy części drugiej czy trzeciej (np. Ojciec Chrzestny) wpada w pułapkę chwytliwego tytułu i braku pomysłów na scenariusz. Bardzo nie chciałbym aby moje wspaniałe wspomnienia o Rambo zostały roztrzaskane jakimś beznadziejnym sequellem.
Dlatego “poczekajmy, i kciuki trzymajmy :) “