Ruslan Drachev, czyli bardzo nie radzę sobie ze starością
Dziwnym trafem wpadł mi w ręce tegoroczny film Stevena. Od kilku lat produkował niesamowite szmiry, badziewia, nędze, że nie wspomnę o tym przykrym polsko-seagalowym filmiku o dziewczynce z domu dziecka… Później, w 2008, zrobił bardzo dobry “Pistol Whipped“, potem miał genialnie śmieszną rólkę w The Onion Movie, kolejnego jeszcze nie widziałem i znowu zrobił ukłon w stronę padaczki.
Żądza Śmierci, bo jakoś tak po polsku tytuł brzmi, to film o Rosjaninie, Ruslanie, który ma “przeszłość” i któremu ktoś próbował zabić córeczkę. Córeczkę, której nie widział pół jej życia, a która wciąż do niego wzdycha. Mateczka tejże córeczki to najwyraźniej jakaś prostytutka, bo już w tych pierwszych minutach filmu mówi otwarcie, że z wielką chęcią by poszła do łóżka ze Stevenem. Jakby jej drugi mąż był gorszy od pierwszego ;) No i Seagal, po raz pierwszy inny. Nadal gruby dziadek, ale już porzucił koraliki i kimono. Narysował sobie mnóstwo tatuaży, “schamiał”, mówił po rosyjsku i klął jak szewc. W niemal każdym jego zdaniu pojawiały się słowa “suka, fuck, fucking, fuckyddy-fuck, fuck, fuck, fuck”.
I bił się! Lał wszystkich po pysku, że krew bryzgała na lewo i prawo. I tym razem krew bryzgała! Najlepsze ujęcie z całego filmu jest przedstawione na rysunku. Jest jakie jest, więc kliknij żeby zobaczyć prawdziwe… Jest ponoć za ostre i poproszono mnie, żeby z automatu nie zmuszać was do patrzenia na nie…
Steven Seagal w Driven to Kill się nie patyczkuje… Jest wiele scen walk. Jedna szczególnie ciekawa, w której Ruslan tańczy z jakimś byle-kim na noże. Co rusz go dźga w szyję, a ten wstaje i go znowu atakuje. Prawie dobre stare kino!
Niestety walki są największym ciężarem tego filmu. Uwierzcie mi na słowo, lub obejrzyjcie film. Są takie ujęcia walk, w których zwykłe uderzenie pięścią w czoło jest pocięte na 4. 4 różne ujęcia, które przedstawiają jeden cios. Czyżby Stev-aruszkowi ruch sprawiał kłopoty?
Ogólnie Driven to Kill to produkcja, która bardzo bardzo bardzo bardzo chce być filmem sprzed 15-20 lat, ale czegoś jej mocno brakuje… Nie oszukujmy się, Steven to nie Jackie.
Scenariusz… Jaki jest taki jest, ale jedna rzecz to mnie po prostu rozwaliła. Otóż, córka Ruslana na samym początku filmu trafia do szpitala i tam leży całe 70 minut. Cały czas jej życie jest utrzymywane w tajemnicy. Do, oczywiście, magicznego zwrotu. Ni stąd ni stamtąd, ktoś, kogo przez cały film nie widać, nagle przychodzi jako wielki przyjaciel i oznajmia “żyje”. Więc ci źli idą do szpitala żeby ją dobić, a Steven z niedoszłym mężem córki idzie do szpitala aby ją ocalić. Przez około 15 minut strzelają, krzyczą, biją się, granatami rzucają, strzelają do butli, które wybuchają, policja nie przyjeżdża a córeczka ciągle śpi. (bo w śpiączce do maszyn poprzyczepiana jest)
I tutaj, podłóg Shakespearowskiej zasady “sztuka bez wątku miłosnego to srajtaśma”, na siłę mamy wrzucony taki oto fragmencik… Narzeczony (nie pamiętam jak go scenarzysta nazwał) chce zabić kolesia, który na śmierć zasługuje. Steven zabiera mu broń i tak z rosjańskim akcentem rzecze:
You don’t act like your fucking father. Want marry my dautghter, behave the way she wants you to.
I właśnie teraz, z nieziemsko ciężkiej komy, z której dochodzi się do siebie godzinami, budzi się córeczka i z wielkim uśmiechem na w niczym niestrudzonej twarzy (czy wspomniałem, że miała 5 noży w brzuchu?) mówi:
Daddy… I love you.
Czego bym tam wyżej nie napisał, to tak naprawdę bardzo gorąco polecam Driven to Kill. Jest kiepskawy, ale gra w nim Nico Toscani :) a to gwarancja mile spędzonego czasu, :)



Bardzo fajny filmik, stary dobry seagal – wreszcie po tych szmirach które ostatnio kręcił wrócił do źródeł, oby tak dalej :)
i tak najlepszy film Stevena Segala to Nico-Ponad prawem