Dieta cud!
Dziś rano, po raz pierwszy od naprawdę długiego czasu, moja wczorajsza kolacja nie pchała się z powrotem do moich ust gdy patrzyłem w lustro.
Moje zaskoczenie było o tyle większe, że przez cały ostatni tydzień byłem przekonany, że moje przyzwyczajenia żywieniowe uległy pogorszeniu. To znaczy, jadłem gorsze rzeczy i jadłem częściej, i jadłem więcej… A jednak schudłem.
Więc jak by tu zrzucić parę centymetrów bez większego wysiłku?
Doba ma 24 godziny. Życie jest bardzo sprawiedliwe. Każdy z nas codziennie w prezencie otrzymuje tyle samo minut. Bez względu na to czy jesteś Billem Gatesem, czy panią Zosią z warzywniaka, czy obszczymordą spod sklepu monopolowego, każdego dnia stajesz przed równym, sprawiedliwym wyścigiem. I tu dochodzimy do początku mojej diety cud. Okazuje się, że wcale nie każdy otrzymuje 24h każdego nowego dnia. Niektórzy otrzymują ich 10, inni 8, a jeszcze inni 20. Jak to możliwe?
O której wstajesz codziennie rano? Gdy się budzisz, to czy od razu wstajesz, czy leżysz 10-15 minut żeby “dojść do siebie”? A gdy już wstaniesz z łóżka, czy od razu idziesz załatwić podstawowe sprawy (łazienka) czy może lecisz do krzesła na odpoczynek, albo do kuchni po kawę? A wieczorem, ile godzin walczysz z beznadziejnymi reklamami na tvn i polsacie?
Im dłużej śpisz, tym masz mniej czasu. Im dłużej robisz rzeczy bezcelowe (np. Telewizja, Playstation, obgadywanie sąsiadów) tym masz mniej czasu dla siebie.
Od około tygodnia wstaję przed 7 rano. Dzięki temu jestem w stanie zrobić więcej niż ktokolwiek, kto śpi do 8. Gdy wstaję o 6 rano, to mam 4 godziny przewagi nad każdym, kto wstaje o 10. Budząc się, gdy wszyscy jeszcze śpią zyskuję nad wszystkimi przewagę.
Im wcześniej wstajesz, tym więcej masz czasu dla siebie. Lubię te pierwsze dwie godziny każdego ranka, gdy mój pierworodny jeszcze śpi, gdy moja żona z drugim synem odpoczywają na kanapie, gdy głupie koty są na zewnątrz i żaden z sąsiadów jeszcze nie wpadł na pierwszorzędny pomysł puszczania techno. W ciągu tych 120 minut jestem w stanie zrobić BARDZO DUŻO.
No dobra. Gdzie jest ten przepis na dietę cud? W poprzednim akapicie.
Im większe masz wobec siebie oczekiwania, tym wcześniej będziesz chciał wstawać aby je zrealizować. A im wcześniej będziesz wstawać, tym dłużej twój organizm będzie pracować na pełnych obrotach. A im dłużej twój organizm potrzebuje benzyny, tym częściej będzie korzystał z zasobów odłożonych między żebrami a miednicą.
Organizm pracuje dłużej, więc dłużej potrzebuje paliwa.
Przez ostatni tydzień wstawałem przed 7 rano. Ale śniadanie jadłem nie wcześniej niż o 8 rano. A to daje 2 godziny wzmożonego spalania tłuszczu.


“Od około tygodnia wstaję przed 7 rano. Dzięki temu jestem w stanie zrobić więcej niż ktokolwiek, kto śpi do 8. Gdy wstaję o 6 rano, to mam 4 godziny przewagi nad każdym, kto wstaje o 10. Budząc się, gdy wszyscy jeszcze śpią zyskuję nad wszystkimi przewagę.”
W ogóle nie kładź się spać, nie graj, nie spotykaj się ze znajomymi na bezcelowych pogadankach, nie chodź na piwo i rób same celowe rzeczy (cokolwiek to jest). Mówię Ci Grabku, będziesz miał o wiele więcej niż 120 minut, by zrobić BARDZO DUŻO! Cokolwiek to jest.
CoSTa – a dlaczego taka cyniczna złość?
Czy napisałem że mycie zębów to też strata 4 minut?
Rozrywka jest rzeczą potrzebną. Sam oceń, ile jest jej Tobie potrzeba.
Czym są rzeczy celowe? Czym chcesz. To twoje cele, ja Tobie ich nie narzucę.
uderz w stół a norzyce się otworzą
@Grabek
Ależ jaki cynizm? Jaka złość??? Ot logiczne wnioskowanie tylko.
Gratuluje, wczesne wstawanie jest badzo fajne, dla mnie to zawsze traumatyczne przeżycie ;)A kładziesz się tez godzinę wcześniej? :) Ja tam ostatnio jako cel mam porządne wyspanie się oraz przytycie, bo to niespanie faktycznie działa, kwestia skrajności ;P