Nie umiesz bo nie chcesz
Jest to uniwersalna prawda pasująca do każdej dziedziny życia.
W szkole podstawowej ogromnym dla mnie nieporozumieniem były lekcje chemii. Uczyła mnie ciocia i (chyba z sadystyczną radością) często stawiała mi jedynki. A ja wcale nie byłem głupi. Z matematyki miałem szóstki, z fizyki czwórki, a z angielskiego piątki… A z chemii dostałem 2 (i to chyba po znajomości). Nie potrafiłem sobie wyobrazić zastosowania chemii w codzienności. Nie planowałem pracy w laboratorium, nie chciałem być nauczycielem, więc po prostu chemii umieć nie chciałem – i nie umiałem.
Jeśli nie jesteś czymś zainteresowany, to się tego nie nauczysz. Może wykujesz, może zapamiętasz, ale umieć – nie będziesz umieć.
Żeby coś umieć, musisz chcieć to umieć. Reszta, to trywialne drobiazgi.


zdecydowanie się zgadzam. Można wykuć coś, co Cię nie interesuje, ale na długo to nie wystarczy. Byłem kiedyś wymiataczem z potopu polsko-szwedzkiego. Dzisiaj NIC nie pamiętam (tak, wstydzę się tego ;)).
Z drugiej strony, jestem teraz bogatszy w to doświadczenie i jeśli muszę się teraz czegoś nauczyć, to tak długo szukam, aż znajdę w tym coś przyjemnego i interesującego. Inaczej nawet nie podchodzę :)