Stary, Smutny, Samotny.
Dziś… hmmm… jest 2 rano, więc “jutro” obejrzałem Zapaśnika – po raz drugi. Włączyłem go, bo po prostu chciałem zagłuszyć mojego najmłodszego. Dorian ma sześć miesięcy i chrapie jak staruch na gazie. No i więc miast pracować, film obejrzałem.
“I’m an old broken down piece of meat… …and I’m alone … and I deserve to be alone”
(Jestem starym zepsutym/zniszczonym kawałkiem mięcha… …i jestem sam … i zasługuję na samotność)[Mickey Rouke, około 68 minuta filmu]
Samotność w podeszłym i starczym wieku to sprawa niesamowicie uciążliwa. Nie tylko sprawia wielki ból tym samotnym, ale też ma negatywny wpływ na jakość mojego, dziś, życia. Niemal zawsze gdy staję w kolejce do kasy, znajdzie się przede mną jakaś staruszka, która będzie na siłę szukać drobniaków tylko po to, aby się wygadać. Uważam, że miasta/wsie/gminy winny obowiązkowo tym ludziom stworzyć warunki do godnej starości. To nie jest tych staruszków wina, że urodzili się w systemie, który kazał im wierzyć, że się do niczego nie nadają. Ale też uważam, że na takie współczucie mają prawo liczyć TYLKO osoby powyżej (dziś) 60 roku życia. Dlaczego?
Starość – może jej dożyjesz, może nie – kto wie. Samotność – masz wybór.
Co robisz dziś, aby nie zasłużyć na samotność jutro?


całkowicie się zgadzam