Nie umiesz bo nie chcesz
Jest to uniwersalna prawda pasująca do każdej dziedziny życia.
W szkole podstawowej ogromnym dla mnie nieporozumieniem były lekcje chemii. Uczyła mnie ciocia i (chyba z sadystyczną radością) często stawiała mi jedynki. A ja wcale nie byłem głupi. Z matematyki miałem szóstki, z fizyki czwórki, a z angielskiego piątki… A z chemii dostałem 2 (i to chyba po znajomości). Nie potrafiłem sobie wyobrazić zastosowania chemii w codzienności. Nie planowałem pracy w laboratorium, nie chciałem być nauczycielem, więc po prostu chemii umieć nie chciałem – i nie umiałem.
Jeśli nie jesteś czymś zainteresowany, to się tego nie nauczysz. Może wykujesz, może zapamiętasz, ale umieć – nie będziesz umieć.
Żeby coś umieć, musisz chcieć to umieć. Reszta, to trywialne drobiazgi.
Co u ciebie słychać?
Nie zachowuj się jak kiepski dziennikarz. Nie recytuj pytań, które wcześniej wykułeś na pamięć. Reaguj!
Jeśli ktoś odpowie na tobie pytanie, pociągnij go za język. Porusz ręką, westchnij, pochyl się… Wybierz z jego wypowiedzi coś, co ewidentnie tam “nie pasuje” i dopytaj.
Możesz na tym tylko zyskać.
Ciągnąc za język pokazujesz, że zależy tobie na rozmówcy, że jest on dla ciebie ważny. Mówisz mu, że to co on mówi ma wartość i ma znaczenie. Przygotowujesz swojego rozmówcę do dalszej rozmowy. Przekonujesz go, że jesteś jego przyjacielem.
A z przyjaciółmi rozmawia się zupełnie inaczej.
Czy to było pytanie?
Gdy ktoś mnie pyta “Co u ciebie słychać?” uruchamia mi się kieszonkowa piła łańcuchowa.
Zanim odpowiem na te pytanie, muszę migiem w głowie przeanalizować mnóstwo rzeczy. Jak dobrze znam pytającego, jak dawno się nie widzieliśmy, jakiego rodzaju informacje go nie zanudzą, czy on poważnie jest zainteresowany moją codziennością, a może pyta o emocje, a co jeśli pyta o dźwięki wpadające do mojego ucha, w jaki sposób odpowiedzieć, żeby było krótko i żeby znowu on zaczął mówić…
I najważniejsze, czy w ogóle mam odpowiadać?!
Dlatego, od jakiegoś czasu słysząc “Co u ciebie słychać?” mówię: zadaj mi inne pytanie.
Efekt jest fantastyczny. Nie tylko nie muszę odpowiadać na, bądź co bądź, absurdalne pytanie, to jeszcze odpłacam pytającemu pięknym za nadobne. Bo teraz to on musi pogłówkować.
Być pionierem
Mój kolega Kuba przechwalał się niedawno, że był pierwszym użytkownikiem na naszej klasie. Po paru dodatkowych pytaniach, przyznał, że był jednym z pierwszych. A to już nie to samo co pierwszy.
Nieprawda!
Wszyscy żyjemy na jednym świecie, ale każdy z nas kreuje swoją własną rzeczywistość. W mojej rzeczywistości, ja jestem pionierem we wszystkim co odkrywam i czego doświadczam. Nawet jeśli odkrywam “koło”, jestem jej pionierem.
Kuba wierzy, że był pierwszy, bo zalogował się na serwisie, gdy ten jeszcze nie był popularny. Odkrył ten serwis i teraz z nim żyje. Pewnego dnia przestanie z niego korzystać. Wtedy ten serwis także przestanie w jego rzeczywistości istnieć.
Relacja na szóstkę
Idea jest banalna. Możesz użyć 6 słów. Sześciu. Nie pięciu, nie siedmiu, po prostu sześciu. I za pomocą tych słów, zdaj relację ze swojego życia.
Czy potrafisz opisać swoje życie w 6 słowach?
ja zacznę: Moje życie to mój wybór, rozumiesz?
źródło pomysłu: http://www.smithmag.net/sixwords/
Mam dla ciebie dobrą radę
Teraz.
Nie czekaj do jutra. Nie odkładaj na później. Nie czekaj aż inni zejdą ci z drogi.
Zrób to teraz.
Kredyt zaufania
Czy jest ktoś, kto darzy ciebie kredytem zaufania?
Czy jest jakiś bank, który daje tobie kredyt zaufania?
kredyt – od łacińskiego “credo, credere”:
– oddać komuś pod opiekę
– powierzyć coś komuś
– pożyczyć
– uwierzyć
– ufać
powtórzę moje pytania:
Czy jest ktoś, kto obsmarował ciebie masłem maślanym?
Czy jest jakiś bank, który daje tobie masło maślane?
Życie to więcej niż praca
Na pewno?
Jeśli jesteś polakiem, to prawdopodobnie w pracy jesteś 8 godzin dziennie. Potem godzina/dwie na dojście do pracy i przyjście do domu, godzina biadolenia o pracy swojej żonie/swojemu mężowi/swoim kolegom. Razem na pracę poświęcasz od 9 do 11 godzin dziennie.
Czy lubisz swoje życie?
może czas zmienić pracę…
