Sobota, 11. Lutego 2012 Kanał RSS


Kocham, nie nie biję

poniedziałek, 26. Styczeń 2009 dyscyplina

rodzicielstwo dyscyplina kocham nie bije Kocham, nie nie biję

Znęcanie się nad kimkolwiek jest złe i jestem całkowicie temu przeciwny SZCZEGÓLNIE gdy mówimy o dzieciach. Dzieci są drogocennym darem od Boga i muszą być chronione od fizycznej, seksualnej i emocjonalnej przemocy. Uważam, że ludzie dręczący dzieci powinni być podpalani i chłostani, a przynajmniej bardzo srogo sądzeni.

Poprawnie wymierzone klapsy nie są znęcaniem się. Gdyby klapsy były znęcaniem się to Bóg – podstawa moralności cywilizowanego świata – nie promował by ich w Swoim Słowie. Stosowane rozsądnie, z odpowiednią siłą i w spokoju a nie w złości, klapsy nie są przemocą i nie są znęcaniem się i przynoszą dobre rezultaty.

Nie zapominajmy, że nie każdy ból jest zły. Ból jest naturalnym nauczycielem i doradcą człowieka. Gdy dotykasz czegoś gorącego, albo gdy ze skręconą kostką podnosisz worek ziemniaków, albo gdy przekłuwasz sobie nos czy ucho, twój mózg natychmiastowo bólem mówi tobie “nie wolno”. Podobnie zareaguje mózg u nieposłusznego dziecka otrzymującego kilka klapsów. To właśnie z tego powodu klapsy mają tak przeogromną skuteczność.

Bardzo często szczytne cele wymagają bólu. Dentysta wierci nam w nerwach, chirurg nas rozcina, pielęgniarki nakłuwają nam skórę, trening wywołuje zakwasy… Lekarz zadający ból nie jest sadystą, raczej nikt temu nie zaprzeczy. Dyskomfort czy ból podczas zabiegu nie jest wynikiem lekarskich tortur. Ból jest nieunikniony przy wyższych celach.
Rodzice są takimi lekarzami. Zaczerwieniona pupa kochanego małego terrorysty musi odnieść sukces.

Nie szczędź dzieciom karcenia; jeżeli je uderzysz rózgą, nie umrą. Ty je uderzysz rózgą, a uratujesz je od śmierci.
Przypowieści Salomona 23:13,14

Klapsy mogą uratować dziecko od śmierci. Bez względu na to, czy w tym wersecie jest mowa o śmierci fizycznej czy duchowej, doniosłość klapsów jest oczywista.

W sercu chłopięcym głupota się mieści,rózga karności wypędzi ją stamtąd.
Przypowieści Salomona 22:15

Rózga i karcenie udziela mądrości; chłopiec pozostawiony sobie jest wstydem dla matki.
Przypowieści Salomona 29:15

W Biblii jest napisane, że klapsy (rózga) są jedną z najefektywniejszych i najbardziej pomocnych form dyscypliny.
Kto mógłby kontestować kochające słowa Boga?

hugon stanislaw grabowski Kocham, nie nie biję

Wbrew temu co napisałem wcześniej o wychowaniu bez klapsów, mój syn poznał ciężar mojej ręki i gdy trzeba, wraz z żoną przypominamy mu o tym, że pupa ma więcej zastosowań niż tylko “zderzak” i “poduszka powietrzna”. Hugon dostaje klapsy gdy na to zasłuży. Jeśli mówimy mu, żeby czegoś nie ruszał, on słyszy, rozumie a i tak rusza, to w spokoju i bez emocji dostaje stanowczego klapsa. Z dnia na dzień Hugon jest coraz posłuszniejszy coraz weselszy coraz szczęśliwszy. Rozumie co jemu wolno, czego nie wolno. Jest wiecznie uśmiechnięty i zawsze słucha tego, co rodzice do niego mówią. Czasami się przeciwstawia, czasami nas testuje, ale robi to ostrożnie i rozsądnie.

W wychowaniu kierujemy się bardzo rygorystycznymi zasadami. Klapsy są tylko jedną z WIELU metod wychowawczych, które stosujemy.

Kocham, biję!

Rozpowszechnij...
  • Wykop
  • Twitter
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blip
  • Grono
  • Gwar
  • MySpace
  • Polec.pl
  • Sfora.pl
  • Spis.pl
  • Add to favorites
  • LinkedIn

10, tyle jest reakcji na “Kocham, nie nie biję”

  1. G3 Avatar v.1.0.5 lukasz28wozniak mówi:

    Zgadzam się. To znaczy, zgadzam się, że nie bicie jest głupie i zgadzam się, że znęcanie się powinno być karane chłostą, ale trzeba umieć znaleźć złoty środek pomiędzy karami cielesnymi a normalnymi pouczeniami, czy tłumaczeniem dziecku dlaczego robi źle, a to jest, jak pokazuje doświadczenie, bardzo trudne.


    Odpowiedz
  2. G3 Avatar v.1.0.5 ~gRABEK.G.Grabowski mówi:

    Rzeczy trudne i bardzo trudne nie są niemożliwe.
    Złoty środek jest jak najbardziej w zasięgu ręki. Niestety wielu poddaje się zanim nawet zacznie, a druga połowa poddaje się po pierwszej nieudanej próbie.
    Ja na to: wstań i spróbuj jeszcze raz. W najgorszym wypadku się nie uda – a wtedy będzie tak samo, jakby się nie próbowało.


    Odpowiedz
  3. G3 Avatar v.1.0.5 imię mówi:

    Ile razy ostrzegać zanim spuści się lanie?


    Odpowiedz
  4. G3 Avatar v.1.0.5 Z czerwonym paskiem | Grabek On-Line mówi:

    [...] mokra skóra + klaps = zapierające dech w piersiach pieczenie [...]


    Odpowiedz
  5. G3 Avatar v.1.0.5 CoSTa mówi:

    Świetnie napisane!

    Zwolennicy kompletnego braku przemocy zdają się nie dostrzegać, że z tego przemocy braku wyrasta patologia bardzo często szafująca przemocą na lewo i prawo. Tak jak znęcanie się jest złem, tak nienarzucenie dyscypliny może doprowadzić do zła. Czasami o wiele większego, bo płynącego z wyrachowania i poczucia bezkarności.


    Odpowiedz
  6. G3 Avatar v.1.0.5 Ender mówi:

    Costa: raczej ejst na odwrot. Najczesciej przytacza sie przyklady, kiedy to osoby z rodzin patologicznych, ktore byly czesto bite sa wlasnie sprawcami pobic itp.

    W praktyce chodzi o to ze sa “zle” wychowane. A nie sadze by kazdego dalo sie wychowac tak samo w taki sam sposob. Niektorzy musza dostac klapsa, innym starcza slowne upomnienie. Nie ma co uogalniac.


    Odpowiedz
  7. G3 Avatar v.1.0.5 ~gRABEK.G.Grabowski mówi:

    Ender: zgadzam się, klapsy – broń boże – nie są regułą. Jeśli rodzicowi udało się wychować dziecko tak, że hasło wystarczy, to nie ma miejsca na klapsy… bo po co??

    Z drugiej strony, wychowanie w którym nie ma klapsów, (z mojego doświadczenia) jest rzeczą tak wyjątkową jak wygranie w totka. Zdarza się, zdarza…


    Odpowiedz
  8. G3 Avatar v.1.0.5 CoSTa mówi:

    Ender:
    Oczywiście, że nie można uogólniać ale tak samo nie można też kompletnie wyeliminować przemocy w procesu wychowawczego bo to już nie będzie wychowanie. Wychowanie zakłada też działanie przemocą. Nie mówię tu o znęcaniu się, bardziej przez “przemoc” rozumiem wymaganie od dziecka pewnych zachowań lub dostosowania się do wymaganych norm, co trzeba czasem egzekwować w ostry sposób. To jest normalne, że dziecko będzie testowało zakres swojej swobody i trzeba być tego świadomym. Mnie chodzi o to, że całkowite pozbycie się “przemocy”, coś co nazywane jest wychowaniem bezstresowym – to potrafi doprowadzić do solidnych patologii. To oczywiście nie jest regułą ale też nie może być regułą rezygnacja z “przemocy”, gdy jej brak może doprowadzić do wychowawczego nieszczęścia.


    Odpowiedz
  9. G3 Avatar v.1.0.5 michal mówi:

    Władza bez przymusu nie istnieje. A prawo do “przymusu bezpośredniego” to prawo do stosowania przemocy w sytuacjach gdy tego wymaga dobro ogółu lub danej jednostki.

    Ludzie przyzwyczajeni do porządku publicznego zapomnieli już, że ostatecznym gwarantem porządku na ulicach jest pała lub broń jaką policjańci mają przy swoim pasie – oraz prawo do jego użycie.

    Nie przechodzimy na czerwonych światłach dlatego że taką mamy wewnętrzną potrzebę – nie przechodzimy bo możemy dostać mandat. Boimy sie mandatu nie dlatego, że to taki straszny papierek, ale dlatego że musimy go opłacić. Opłacić go musimy nie dlatego, że tak jest na nim napisane, ale dlatego, że jak tego nie zrobimy, to przyjdzie po nas policja i zabierze do sądu grodzkiego. I będziemy musieli z nimi tam pójść nie dlatego, że nas o to poproszą, ale dlatego, że jak nie bedziemy chcieli to mają prawo nas skuć. A jak będziemy się opierać to mają prawo nas obezwiadnić. Zatem więc cały system dyscypliny publicznej opiera się na kaskadzie przymusowości, na końcu tej kaskady znajduje się zaś pistolet policjanta.

    Wróćmy teraz to wychowania przyszłych obywateli. Zgodnie z ustawą o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie przemocą jest forma naruszenia nietykalności cielesnej. Ta definicja zupełnie ubezwłasnowalnia władzę rodzicielską, a w zasadzie ją likwiduje. Nie ma władzy bez prawa do przymusu bezpośredniego. A przymus bezpośredni jest właśnie naruszeniem nietykalności cielesnej. W takim systemie dzieci wy… a raczej przechowywane są do roku 18. Do tego wieku system kaskady przymusowości nie istnieje. A wychowanie to proces nauczania zasad współżycia w społeczeństwie – a zasady współżycia są zasadami ograniczającymi zakres wolnośći jednostki (nie czyń drugiemu co tobie nie miłe). Rodzicie i nauczyciele zatem mają za zadanie takie “przekonać” dzieci by “dobrowolnie” ograniczyły zwoją wolność. Pamiętajmy, że mamy doczynienia z ‘białą kartą’ – istotami które lądują w naszym systemie społecznym, w naszych wartościach międczyludzkich zupełnie ‘z kosmosu’ – i mają dobrowolnie ograniczyć się. Dlaczego miałyby to robić??? Bo dzieci są dobre z natury? Dobro to pojęcie społeczne, a dzieci to istoty z natury egocentryczne, czyli w rozumieniu społecznym złe (grzech pierworodny?).

    A potem przychodzi rok 18 kiedy już młody osobnik jest ‘całkowicie wykształcony’ i kedy nagle otwiera się świat dorosłych z całym swoim brutalnym systemem kaskadowej odpowiedzialności cielesnej.

    Czy to ma sens? Jeżeli wychowanie ma przygotować do życia dorosłego, dlaczego nie uczymy zasad świata dorosłego? Dlaczego nie uczymy, że jak walniesz kogoś na ulicy (kolegę w piaskownicy) do przyjcie policja i cię obezwładni (przyjdzie mama i da klapsa). Dlaczego uprawnienia rodziców i nauczycieli do dyscypliny przechodzą w jedną stronę – do policji i innych “służb”? Dlaczego wieżymy, że byle policjant z ulicy będzie lepiej wiedział jak zareagować na przemoc w klasie, a nauczyciel, pedagog z doświadczeniem już nie? Dlatego że jest ‘przeszkolony’? Więc całe to przedsięwzięcie ubezwłasnowolnienia nauczycieli i rodziców opiera się na założeniu że kilkugodzinne szkolenie policjantów jest lepsze od lat doświadczenia nauczycieli i rodziców? Bzdura!


    Odpowiedz
  10. G3 Avatar v.1.0.5 ~gRABEK.G.Grabowski mówi:

    @michal: Fantastycznie powiedziane.


    Odpowiedz
poprzedni:
następny: