środa, 04. Listopad 2009 film 313
Dziwnym trafem wpadł mi w ręce tegoroczny film Stevena. Od kilku lat produkował niesamowite szmiry, badziewia, nędze, że nie wspomnę o tym przykrym polsko-seagalowym filmiku o dziewczynce z domu dziecka… Później, w 2008, zrobił bardzo dobry “Pistol Whipped“, potem miał genialnie śmieszną rólkę w The Onion Movie, kolejnego jeszcze nie widziałem i znowu zrobił ukłon w stronę padaczki.
Żądza Śmierci, bo jakoś tak po polsku tytuł brzmi, to film o Rosjaninie, Ruslanie, który ma “przeszłość” i któremu ktoś próbował zabić córeczkę. Córeczkę, której nie widział pół jej życia, a która wciąż do niego wzdycha. Mateczka tejże córeczki to najwyraźniej jakaś prostytutka, bo już w tych pierwszych minutach filmu mówi otwarcie, że z wielką chęcią by poszła do łóżka ze Stevenem. Jakby jej drugi mąż był gorszy od pierwszego ;) No i Seagal, po raz pierwszy inny. Nadal gruby dziadek, ale już porzucił koraliki i kimono. Narysował sobie mnóstwo tatuaży, “schamiał”, mówił po rosyjsku i klął jak szewc. W niemal każdym jego zdaniu pojawiały się słowa “suka, fuck, fucking, fuckyddy-fuck, fuck, fuck, fuck”. czytaj dalej »