Drogi pamiętniku, jestem niesamowity
Mój Orient BEM67002W wybił właśnie pierwszą nad ranem dając mi do zrozumienia, że jestem najniesamowitniejszym człowiekiem na świecie. Otóż, w pracy zaistniała pewna sytuacja, której pewnie nie powinienem opisywać, ale co tam. Jeden z pracowników po trzech dniach pracy nad pewnym projektem został zapytany “jak ci idzie?” Jego odpowiedź zwaliła mnie z nóg. Powiedział “srednio na jerza… a nawet nie za dobrze paczac na to ze to dzis ma być skończone…” O godzinie 15 dostałem informację, że termin (godz. 17) nie zostanie dotrzymany. Termin, którego niedotrzymanie sprawi, ze klient się z nami pożegna i, w najlepszym wypadku, nam nie zapłaci. Postanowiłem zatem odebrać mu ten projekt i samemu nad nim popracować. Zacząłem od nowa, bo grzebanie w cudzym kodzie jest strzelaniem sobie w stopę. No i niecałe 4 piwa później skończyłem pracę… Cholera, ta firma beze mnie się rozpadnie i nie podniesie. To już piąty – dosłownie piąty raz wyciągam firmę z gówna w jakie nieświadomie koledzy z pracy firmę zaganiają. I co dostaję w podzięce? Propozycję obniżki zarobków. HAHAHA!!! Jestem zbyt wszechstronny żeby się na takie rzeczy godzić. Udało mi się to przesiłować na moją korzyść, ale niepokój zasiany w mojej głowie nie pozwala mi się wyspać już kolejną noc…
Archiwa drogi pamiętniku
W ramach misji “-25kg” już piąty raz poszedłem do klubu sportowego. Już prawie tydzień odwiedzam te miejsce i nadal nie jestem w stanie pogodzić się z tym co tam się dzieje. Po pierwsze widzę mnóstwo ludzi, którzy oddali mnóstwo kapuchy aby móc w miejscu rowerkiem pojeździć, a zamiast pedałować siedzą i czytają gazety. Nie pojmuję tych osobników. Skoro zależy im jedynie na czytaniu prasy z zeszłego miesiąca, to dlaczego nie przejdą się do empiku? Tam zawsze leży sterta gazet. Niech idą i nie zajmują mi maszyny, za którą wybuliłem od groma groszówek!