Karp, mięso i nieludzkie praktyki
Moja żona, jej brzuszek przechowujący kolejne dziecko, mój syn i ja, pomimo braku głównej atrakcji, wspaniale się bawiliśmy w te święta. Stół był przepełniony smakołykami, nie zabrakło na nim ani jednej potrawy, ani jednej przyprawy, ani jednego sztućca. Napchałem się niesamowicie. Przytyłem ze 40 kilo! I to było dobre. Na drugi dzień świąt pojechaliśmy do rodziców Ali. Jedzenia było pełno. W końcu mają gospodarstwo z mnóstwem świnek, krówek, kurek, ptaszków, psów, kotów. I to było dobre. Natomiast najlepszym elementem tego spotkania, były opowieści dziadków. Tym razem babcia opowiedziała o jej przygodzie z karpiem. czytaj dalej »
Archiwa wigilia
