15 minut później
Byliśmy dziś w Bornem Sulinowie, najostatniejszym miasteczku w naszym kraju, z którego wygnano ruskich. Odwiedziliśmy kilka osób, pośmialiśmy się, zjedliśmy, wymieniliśmy się nowymi numerami telefonów i wizytówkami, no i udało mi się zamknąć samochód zostawiając kluczyki w stacyjce. No jak to zobaczyłem, to sobie pomyślałem, że głupszej rzeczy to ja w swoim życiu chyba jeszcze nie zrobiłem. Poczułem się lepiej, bo skoro to była najgłupsza rzecz, hehe, to znaczy, że moje życie było całkiem odporne na głupotę ;)
Zatem, skrzyknąłem całą watahę znajomych i przyjaciół i zaczęliśmy pokazywać palcem mówiąc “o tam są! w stacyjce!” W końcu jeden z grupki speców, chwycił za druciany wieszak wcześniej skołowany przez kuzynkę, powyginał go i mówiąc “tak to na filmie widziałem” począł dłubać w drzwiach między szybą a metalem.
15 minut grzebał, a robił to pierwszy raz w życiu. 15 minut i pyk – drzwi się otworzyły.
Kurcze! Byle kto, kto widział choćby jeden film o złodziejach jest w stanie ukraść mi auto w 15 minut! Czyli, jeśli ktoś się na tym zna… a jednak już rok moje Audi80 mi służy….


Ktoś, kto się na tym zna robi to w kilkanaście sekund :)
Ostatnio wieszakiem otwierałem zatrzaśnięte autko mojej staruszki. Zajęło mi to jakieś pięć minut – nie chciałem nic zniszczyć. Zamki w samochodach służą chyba tylko wpienianiu właścicieli, jeśli ci z jakichś powodów zamkną kluczyki w furze :)