cicho wszędzie, głucho wszędzie…
Od kilku dni wspaniałomyślna TPSA przyczynia się do rozwoju moich umiejętności padowych. Zabrali nam internet chyba w niedzielę i do dziś nie oddali, więc z powodu umysłowej stagnacji łupię na XBoxie co wieczór. Zaczyna mi doskwierać brak dobrego telewizora, ale chyba moja żona by mi ucho odcięła jeślibym wydał 2000zł na byle LCD. Mam nadzieję, że niedługo będę mógł sobie taki sprawić, albo rzutnik…
Brak netu też niestety wpływa negatywnie na moją aktywność wpisową. Aż mi się smutno robi, gdy pomyślę o wszystkich tych rzeczach, z których chciałem pociągnąć łacha ale nie mogłem bo nie miałem łącza. Upośledziłem się, to na pewno, bo przecież mógłbym odpalić notatnik, wyklepać co mi tam na nerkach leży i następnego dnia w pracy zrobić ctrl+c+v. Ale jakoś tak dziwnie, jeśli nie wpisuję do wp-edytora, to mi się nie chce. Czy to źle?
Wraz z Alą trzmyamy kciuki, że uda nam się wkońcu przejechać na pocztę w celu opłacenia zaległych rachunków, ale może to nie być łatwe… w końcu poczta jest po drodze do piotra i pawła, do którego jeździmy tylko 3 razy w tygodniu…


Telewizorek pod konsolę? Nie ma co oszczędzać. Solidne 40 cali rozwala mnie dokumentnie ilekroć na nie patrzę :)
Leń cię Grabku dopadł. Mnie ostatnio też. I dobrze mi z tym. Trochę luzu też się przyda.
telewizor rzecz dalekosiężna :P jak narazie