Niedziela, 05. Lutego 2012 Kanał RSS


Ciut emocji o TV i Zerówce

środa, 21. Październik 2009 Takie tam

Poruszył mnie artykuł CoSTy odnośnie braku jakiejkolwiek inicjatywy ze strony Nasza Piękna Kraj™ w kierunku inwestowania w naszych przyszłych managerów, dyrektorów, nauczycieli, premierów i prezydentów (dzieci). Więc parę moich gorących myśli…

Jeśli chodzi o brak filmów dla dzieci, coż… telewizja próbuje sprostać oczekiwaniom vox-populi, a to w 90% banda gnuśnych analfabetów z niecierpliwością czekających na kolejny odcinek „M jak Emeryt” czy “Jaka to Miernota”, że nie wspomnę o familiadzie. Siedzą oni za sterami swojego spróchniałego, przeciekającego Statku (życia), z którego już dawno szczury pouciekały i obwiniają cały świat za to, że im się nie chce zejść pod pokład i załatać żadnej dziury. Największym wydarzeniem dla tych leniwców jest pojawienie się na horyzoncie „Małysza” bo nareszcie będą mogli poudawać, że śledzili jego losy od samego początku. Przy takim podkładzie społecznym, czego – tak uczciwie – oczekujemy?

Telewizja raz po razu udowadnia, że bez najmniejszego wysiłku potrafi wodzić za nos typowego polaczka. Teoria spiskowa? Może i tak. Może wielkim „redbullowskim planem marketingowym” TV przygotowuje sobie grunt pod „Idiokracji”. Może telewizja jest przedłużeniem antyludzkiej polityki rządu. Kto wie? Jedno jest pewne, cokolwiek się dzieje – na pewno im się udaje.

Uważam, że społeczeństwo dostaje taką telewizję, na jaką sobie zasłużyło. A my jesteśmy rezultatem dwóch dekad parcia w stronę tolerancji, uśrednienia, spychania odpowiedzialności i przekonywania człowieka, że on sam nic nie potrafi.

Sprawa przedszkoli i zakazu edukowania denerwowała mnie już od paru tygodni. Do Kroćset!!! Czy doprawdy głos jakiegoś jednego ćwoka na stołku ma opóźniać rozwój naszych dzieci? Pamiętam zerówkę bardzo, bardzo dobrze. Był to rok, w którym poznałem cały alfabet, nauczyłem się liczyć do 100, rok po którym nie miałem najmniejszych problemów z dodawaniem i odejmowaniem do 30, zrozumiałem, że kopiowanie narysowanego balonika to nie tylko namalowanie niebieskiego jajka, ale też dorysowanie sznureczka wiszącego w odpowiednią stronę. Kurcze – to ostatnie to uświadomiła mi pani sprzątająca!

baloniki Ciut emocji o TV i Zerówce

A dziś! Nie nie… dzieci w zerówce NIE będą się uczyć, bo jestem napuszonym Kompleksem i nikt mi nie podskoczy. Co się takiego złego może stać, jeśli sześcioletnie dziecko nauczy się czytać, pisać i kilku słów po angielsku? Czy takie dziecko zostanie skrzywione do końca swoich dni? Z tego co mi pamięć podpowiada, to w przedszkolu dzieci były (naturalnie) podzielone na dwa główne odłamy. Te, które się uczyły, i te, które dziś pracują jako budowlańcy i sprzątaczki. Więc jeśli już miałbym wyciągnąć jakiekolwiek negatywne wnioski z edukacji przedszkolnej, to muszę z całą powagą powiedzieć, że jej brak to gwarancja powstania niezmiernie solidnej klasy robotniczej. Cholera, znowu mi do głowy przychodzą przeróżne teorie spiskowe… bo ktoś przecież ulice zamiatać musi nie?

NO, oczywiście nie czułbym się dobrze, spychając całą odpowiedzialność “na nich”. Ja, człowiek, jestem odpowiedzialny za stan intelektualny mojego kraju. Ja powinienem inwestować w siebie, czytać książki i “rozwiązywać krzyżówki”. To ja powinienem urządzać pikiety przed Opinio-skrzywiaczami a nie przejmować się tym, że jakiś ktoś, kto się nakradł już dość, dostanie po łapach… Ja, rodzic jestem pierwszym i największym nauczycielem. Moje dzieci powinny gro nauk wynieść z domu. Dla mnie szkoła i oceny to w pewnym sensie sprawdzian umiejętności rodzicielskich…

Ale – skoro lada dzień zerówka ma być obowiązkowa, to jasna cholera!
Ale – skoro już wysyłam dziecko do zerówki, to nie po to, żeby, cholera, oglądało tam TV!

Ale – czy my żyjemy w normalnym kraju…?

Rozpowszechnij...
  • Wykop
  • Twitter
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blip
  • Grono
  • Gwar
  • MySpace
  • Polec.pl
  • Sfora.pl
  • Spis.pl
  • Add to favorites
  • LinkedIn

Comments are closed.

poprzedni:
następny: