Drogi pamiętniku, dziś byłem na siłowni
W ramach misji “-25kg” już piąty raz poszedłem do klubu sportowego. Już prawie tydzień odwiedzam te miejsce i nadal nie jestem w stanie pogodzić się z tym co tam się dzieje. Po pierwsze widzę mnóstwo ludzi, którzy oddali mnóstwo kapuchy aby móc w miejscu rowerkiem pojeździć, a zamiast pedałować siedzą i czytają gazety. Nie pojmuję tych osobników. Skoro zależy im jedynie na czytaniu prasy z zeszłego miesiąca, to dlaczego nie przejdą się do empiku? Tam zawsze leży sterta gazet. Niech idą i nie zajmują mi maszyny, za którą wybuliłem od groma groszówek!
Po drugie zadziwiają mnie szatniowe zwyczaje chłopców i zastanawiam się czy w szatni obok jest analogicznie. Wszyscy, bez wyjątku, zachowują się jakby byli olimpijczykami podczas igrzysk. Rozumiem że wszyscy panowie w męskiej szatni to krwiożerczy chuligani, ale nie rozumiem dla czego żaden z nich nie chce ukryć swojego scyzoryka. Swoją drogą to nie mają się czego obawiać bo choćby nawet policja wpadła do tej szatni, to ani jeden gangsta nie zostałby aresztowany za posiadanie noża o nad-dozwolonej długości. W szatni czuję się jak nastolatka w więzieniu dla mężczyzn. Żaden facet nie patrzy mi prosto w oczy. Każdy jeden przechodząc obok mnie spuszcza wzrok i udaje że nie patrzy. A jak tylko owinę się ręcznikiem, to nagle w oczach każdego staję się trędowatym. Do kroćset, przyjęło się, że patrzenie bezpośrednio na twarz osoby, którą się mija to oznaka złego wychowania. Ale czy patrzenie na stulejko-podatne miejsca nie jest większym nietaktem?
Ostatnia rzecz, która mnie trochę niepokoi to sala gimnastyczna. Gdy jedzie się na rowerku, stepuje na steperze czy robi susy na bieżni, można oglądać młode i nastoletnie dziewczęta uprawiające aerobic. Wydawało by się, że jest to wymarzona rzecz dla faceta, który ustawił sobie 40 minutowy wysiłek. Pedałuje i podziwia… Ale nie w tym klubie. Przechadzając się po sali z maszynami, łatwo zauważyć, że każdy stara się nie patrzyć na podskakujące niewiasty. Z uwagi na to co się dzieje w szatni, jest to przynajmniej zatrważające. Ba, co więcej! Jak tylko wybiegną koszykarze, od których to ja jestem o cztery nieba lepszy, od razu wszystkie oczy kierują się na salę.
Drogi pamiętniku… zacząłem się bardzo bać

