Francja ma fajne tradycje

Święto destrukcji to zabawa z regułami tak prostymi, że każdy niedoedukowany gangsta-wannabe będzie wiedzieć co robić. Chodzi o to, żeby zdewastować samochód a potem go podpalić. Jedyną trudnością może być ograniczenie czasowe. Gdy większość kraju odlicza od 10 do “bonne année” gracze powinni podpalać Mołotowy i odrywać lusterka. A gdy fajerwerki zaczną ostro strzelać i szampany przelewać, samochody winny stanąć w płomieniach.
Ciekawe ile będziemy musieli poczekać zanim Nasza Piękna Kraj™ zaadoptuje i tę tradycję. Bądź co bądź, sąsiedi z zaniemiec zawsze byli źródłem inspiracji. Przez wieki nasi egzaltowani pisarze edukowali się we Francji, przywozili stamtąd zwyczaje, ubiory, kuchnię… A my, kraj, jesteśmy tak zasyfioną gąbką pobierającą każdą głupotę z zagranicy, że przyjęcie i tego zwyczaju nie powinno mocno wpłynąć na naszą kolorową rzeczywistość.


Pojadę niepoprawnie: bo jakby strzelali od razu do takich skurw…nów problem od razu by się rozwiązał. Dostaliby uwagę społeczeństwa w kalibrze 9mm :-/ No ale francja to miekkim penisem robione lewackie ćwoki zdominowane przez niechcących się integrować arabusów i u nich syf będzie co raz większy.
trudno się nie zgodzić :)
U nas to się nie przyjmie. Miliony lawetowych zombie ożywianych resztkami zasobów i w większości nieubezpieczonych… Nasi chłopcy do nauki pewnie są chętni ale do występów już imo mniej. Raczej jakieś gościnne występy – o, to by się przyjęło. A tak to co tu palić? Uciułane, obite auto sąsiada? Co to ma za wartość? Sąsiad jeszcze dopłaci by się złoma pozbyć bo zaraz mu podatek za szrota dowalą.