Gorebal warming
Globalne ocieplenie dało się nam wszystkim, szczególnie północnym rejonom USA, we znaki. Jest tam tak gorąco, że aż tyłek przymarza do jeansów! Jak to powiedzieli w CNN, “we haven’t seen this much snow in at least a decade!” (tak dużo śniegu to od dekady nie było), a jednak wszędzie każą nam płacić 0.6 zł za jednorazową reklamówkę.
Al Gore to pajac. Jego rodzina nie robi w ropie, więc po przegranych wyborach postanowił Bushom rozwalić rodzinny interes. Co za pajac… Najgorsze niestety jest to, że większym debilem jest ten, kto za debilem idzie a nie sam debil (Ben Obi-Wan Kenobi). ehh, pozwoliłem emocjom wziąć wodze…
Wszem i wobec powinno być wiadome, że globalne ocieplenie to bajka. Pomiary są robione od może 50 lat. Wcześniej nikt statystyk nie prowadził. Jedyne zapiski, na których opierają się “znafcy” to poezja i proza prastarych zgredów co to woleli siedzieć w dworkach niż walczyć za ojczyznę. I tak oto, gazety dziś podały, że mijający rok był Najchłodniejszy z najcieplejszych.
Zachęcam do przeczytania, kawał fajnie ubranej w samo zaprzeczenia opowieści. Najbardziej to mnie rozbawiło stwierdzenie: “WMO podkreśla, że ponieważ tegoroczny lód w Arktyce był cieńszy niż ten zeszłoroczny, jego objętość była najmniejsza w historii pomiarów liczonej od 1979 r.” Tu pada bardzo dziwny rok: 1979. To jest niedawno! A “naukofcy” mówią, że jest teraz bardzo bardzo źle. Zatem pada pytanie – a co się działo przed rokiem 1979? Czy do roku 1979 lodu było tak dużo, że się go nie mierzyło? A może w roku 1979 było go nieziemsko mało, potem narastał i teraz znowu topnieje? Poświęciłem sprawie kilkadziesiąt minut. Przeklikałem bardzo dużo stron. Znalazłem NIC.
Czyżby “naukofcy” formuowali wnioski i tezy odnośnie całości istnienia świata bazując jedynie na śladowych informacjach?

