Sobota, 11. Lutego 2012 Kanał RSS


Najpierw Twitter, teraz Latitude…

wtorek, 14. Kwiecień 2009 Takie tam

Big Brother. To jest coś, co sprawia, że wszyscy się oburzają, wszyscy krzyczą “NIE NIE NIE NIE”, wszyscy są przeciwni. Jak idziemy po mieście to się wk_rwiamy na to, że kamery na nas patrzą. Bardzo mocno jesteśmy przeciwni temu, że ktoś nas monitoruje.

Najśmieszniejsze jest to, że najwięksi krzykacze anty-big-brotherowi, są najaktywniejszymi użytkownikami Twittera. Dzięki niemu mówią wszystkim, dobrowolnie, co robią w danym momencie. Raz przyczepiłem się do znajomego bo krzyczał na mnie, że się cofam w rozwoju. I oto przytaczam parę minut z jego życia:
“8:20 – słucham AlKapone na winampie
8:21 – włączam worda którego dostałem od szefa
8:22 – czytam specyfikację projektu
8:25 – specyfikacja mnie zdenerowowała, idę zapalić
8:30 – długo paliłem, a potem byłem w łazience, musiałem oddać mocz
8:31 – swędzą mnie plecy, szukam linijki żeby się podrapać
8:35 – kurcze, nie mam linijek w domu. Stanąłem przy drzwiach żeby się podrapać”

Ale najwyraźniej dobrowolny szpieg Twitter to już dla nas za mało. Najwyraźniej my, lud, pragniemy większego szpiegostwa bo brak dyskrecji nam mocno przeszkadza.

Google puściło nowy produkt. Może i stary – nie wiem, ale dopiero dziś się o nim dowiedziałem. Google Latitude. Dzięki niemu możemy non stop widzieć gdzie nasi znajomi oraz przypadkowi ludzie się znajdują. Jest to oprogramowanie na komórki, które metodą GPS’ową wysyła nasze współrzędne do publicznie dostępnego Googla.

Jeśli ktoś obróci się w lewo – możemy wiedzieć. Jeśli usiądzie – też możemy to wiedzieć. Jeśli jest pijany i idzie za wężem – też możemy o tym wiedzieć! No i oczywiście, wszyscy inni mogą to wszystko wiedzieć o nas.

Jest to dobra rzecz, gdy wysyłamy nasze dziecko na obóz wędrowny z harcerzami, bo wtedy wiemy gdzie zginęli. Ale kurcze – bez przesady!!!

Jest tak wiele rzeczy, które można na ten temat powiedzieć, że aż mi słów brakuje…

Twitter się przyjął bo pomyliliśmy DOBRE z NOWE. Jeśli Google Latitude się przyjmie to będzie oznaczało, że wszyscy są skretyniałymi imbecylami.

dixi

YouTube Preview Image
Rozpowszechnij...
  • Wykop
  • Twitter
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blip
  • Grono
  • Gwar
  • MySpace
  • Polec.pl
  • Sfora.pl
  • Spis.pl
  • Add to favorites
  • LinkedIn

3, tyle jest reakcji na “Najpierw Twitter, teraz Latitude…”

  1. G3 Avatar v.1.0.5 eNJey mówi:

    Nigdy nie przemówił do mnie pomysł twittowania. Czasami się zastanawiam czy osoby intensywnie dzielące się swoim życiem online nie czują dyskomfortu z tego powodu że nie mają nic ciekawego do napisania. I może ten dyskomfort wymusza na nich zrobienie czegoś co warto by natychmiast ztwittować. Życie malowane opisami na twitterze ;)


    Odpowiedz
  2. G3 Avatar v.1.0.5 CoSTa mówi:

    “Dzięki niemu mówią wszystkim, dobrowolnie, co robią w danym momencie.”

    Słowo-klucz to “dobrowolnie”. I o ile te wszystkie Twittery, Facebooki czy co tam innego ogólnie uznaję za śmietnik, o tyle spotkałem w tym śmietniku kilka naprawdę fajnych rzeczy i tylko dzięki temu w ogóle z tych usług korzystam. Problemem jest oddzielenie rzeczy wartościowych od ścieku. Niestety jest to arcytrudne do zrobienia i coraz bardziej mnie to zraża.

    Generalnie z takimi aplikacjami czy usługami nie mam problemu, dopóki nie jest to siłą narzucane. Co mi do tego, że Jaś z Małgosią chcą widzieć na mapce, gdzie teraz są? Dopóki nie muszę tego używać, mam to w trąbie. Tak więc Grabku chyba wystarczy po prostu olać tego typu zabawki. Po kilku zdecydowanie antywebdwazerowych wpisach mam już całego tego buzzu W2.0 dość – szkoda na to czasu. Lepiej skoczyć na spacer :).


    Odpowiedz
  3. G3 Avatar v.1.0.5 ~gRABEK.G.Grabowski mówi:

    @eNJey: to prawda, ja się źle czuję pozostawiając status na Skype, a co dopiero twitter czy facebook.

    @CoSTa: tak, dobrowolnie. Ale nie chodzi tu o to, że dobrowolnie, lecz o dysonans. Z jednej strony mówimy “nie” monitoringom, a z drugiej sami prosimy o serwisy, za pomocą których można samemu mówić co się robi.

    “lepiej skoczyć na spacer” i tak i nie. Uważam, że ktoś kiedyś może wpadnie na ten wpis i zacznie się zastanawiać… i może któregoś dnia powie “NIE”, i przekona innych, a oni jeszcze innych… i świat będzie lepszy, i może się wtedy spotkamy, “ty” i “ja”, na spacerze :)


    Odpowiedz
poprzedni:
następny: