Rutyna, rutyna, rycyna…
Koledzy z neoma.pl napisali coś, co mi dało do myślenia…
po pierwsze (niezwiązane z wpisem):
Czy doprawdy walczę z codzienną rutyną, jeśli codziennie robię coś, co ma tę rutynę zwalczyć?
po drugie:
Czy zwalczanie nałogu (lenistwa, palenia papierosów, alkoholizmu), nałogiem (obrządkiem, niquitin, AA) to rzecz pozytywna?
Załóżmy, że jak to opisał Marek, twoim porannym katalizatorem stanie się migdałowa kawa. Czy będziesz w stanie ruszyć do boju z miejsca, w którym nie ma twojej ulubionej kawy?
Motywacja bodźcowa upośledza.
Nie uzależniaj się, nie utrudniaj sobie życia, nie zamykaj się w żadnych ramach.
Motywuj się sam. Od wewnątrz. Codziennie. Cały dzień.


Rutyna zapędza nas zawsze w te same miejsca. Jeśli codziennie rano pijesz kawę, to nawet z zamkniętymi oczami rano zawsze pójdziesz do kuchni.
Taka rutyna od razu kasuje możliwość poprowadzenia dnia inaczej.
Zgadzam się, im mniej rutyny motywacyjnej, tym lepiej!
Grabek, zgadzam się z Tobą, że zamykanie się w jakichkolwiek ramach nie jest do końca dobre. Jednak mądre wykorzystanie czegoś, co nazwano warunkowaniem klasycznym może ułatwić nam wzięcie się do pracy. Uzależnianie się? Nie, to bez sensu.
Po prostu mądrze korzystajmy z bodźców, które wyzwalają w nas pozytywne reakcje. Bo czasem może być tak, że zupełnie nieświadomie będziemy od siebie odsuwać w czasie moment rozpoczęcia ważnego zadania, przez (na przykład) lęk przed porażką, co może przynieść nieciekawe konsekwencje.
Hej! Ja tak miałem – pierwsza organizacja dość ważnej konferencji była niezbyt udana, bo za późno zabrałem się za przygotowania. Poświęcałem dużo czasu na jakieś pierdoły, którymi nie musiałem się zajmować, ale tłumaczyłem sobie, że muszę szukać w sieci informacji na ten temat. I spędzałem tak dwie, trzy godziny przechodząc ze strony na stronę, z forum na forum kończąc na rzeczach zupełnie nie związanych z tym, co miałem znaleźć. No ale musiałem przecież sprawdzić (ot zwykły dysonans poznawczy się włączał).
Dopiero później nauczyłem się, że by tego nie odkładać, bo i mogę osiągnąc znacznie lepsze rezultaty, i mogę uniknąć nieprzyjemnych konsekwencji. Wtedy nie potrafiłem się jeszcze motywaować sam, od wewnątrz. Zresztą nawet teraz tego nie potrafię w takim stopnu, w jakim chciałbym potrafić… za to wszystko przede mną ;)
Cieszę się, że zwróciłeś uwagę na ten aspekt wykorzystania opisywanej przeze mnie techniki, bo to istotna kwestia.
A swoją drogą, próbowaliście tego?
PS – zamień kawę na dobrą książkę, lub poświęć trzy minuty na pozytywne afirmacje ;)
[...] okazji wpisu o codziennej rutynie pojawił się komentarz z sugestią: zamień kawę na dobrą książkę (1), lub poświęć trzy [...]