TouchSmart czy TouchNot?
HP rusza, czy tam ruszył, z nową kampanią swojego przemiłego TouchSmart. Bardzo przyjemny grzejniczek kolanowy. Zastanawiam się, czy by go nie nabyć. Speckę ma całkiem całkiem, można się zapoznać na YouTube czy stronie hp.com więc nie będę robił kopiuj+wklej. To o czym, uważam, należy powiedzieć przy tej kampanii, to próba manipulacji i ogłupienia ludzi. W dobie, gdy reklamo twórcy i firmy oferujące usługi czy produkty starają reklamować prawdę, HP postanowił cofnąć się w rozwoju i potraktował potencjalnych kupujących jak niechciane dzieci.
Chodzi o hasło reklamowe “Touching is believing”, czyli “Dotykać znaczy wierzyć”. Jest ono w najlepszym wypadku oksymoronem. Według ogólnej, zarówno chrześcijańskiej jak i ateistycznej definicji, “wiara jest przyjęciem istnienia (lub nie istnienia) czegoś, bez żadnego wiarygodnego dowodu. Wierzyć, znaczy uznać za prawdziwe coś nieuzasadnionego”.

Laptop. Rzecz którą można zmierzyć, zważyć, przetestować, posmakować, powąchać i poczuć. Innymi słowy, laptop jest produktem rzeczywistym i nie trzeba wierzyć, ba, wręcz nie można wierzyć. Kłóciłoby się to z logiką, a głowa osoby wierzącej w komputer powinna zadymić i wybuchnąć. Z chwilą, gdy człowiek czegoś dotyka, przestaje wierzyć i zaczyna wiedzieć. Wiara się kończy i nastaje empiryzm, pragmatyzm. Chrześcijanie nie wierzą w człowieka Jezusa, wierzą w Boga Jezusa. Ewolucjoniści też wierzą, że pomimo braku jakichkolwiek prawdziwych dowodów, człowiek jest małpą. A ateiści wierzą, że nie ma Boga. (czyli wierzą, zatem nie są ateistami, ha!)
Zatem co HP chce nam wcisnąć? Czy chcą nam sprzedać jakiegoś rupiecia z nadzieją, że uwierzymy, że jest fajny? Czy może chcą abyśmy nie kupowali, bo jak kupimy to stracimy wiarę.
Pamiętajmy, aby każdą reklamę i każdą myśl przeczytać i zakwestionować. Jest to mądry pierwszy krok ku poznaniu. Sceptycyzm i cynizm są zaletami – o ile prowadzą do rozmyśleń i wniosków.

