Życie 3.0
Zbliżamy się do czegoś, co nazywa się Web 3.0 – czyli spersonalizowany Internet wszędzie. Rzecz to tak dobra jak i zła. A mnie, jakoś tak przy bezsenności, wzięło na wróżenie…
Życie 3.0™ – co to oznacza?
1. Pozorny dostęp do najlepszych informacji. Już dziś google po części ma to wykonane. Gdy wykonasz kilkanaście wyszukiwań w zawężonej tematyce (np. każde szukanie zaczynasz od słowa “as3″), to kilka kolejnych domyślnie będzie dostosowanych pod “twoje oczekiwania”. Czyli gdy nagle wpiszesz “najświeższe wiadomości” – wyskoczą najświeższe wpisy z blogów o actionscript3… Stąd słowo “pozorny”. Bo jakie to najlepsze, jeśli nieustannie będziemy poklepywani po plecach.
2. Przymusowe uzależnienie. Każdy będzie musiał mieć przy sobie blueberry, iphona, axima, pda czy jakieś inne urządzenie z dużym wyświetlaczem. Coś na wzór dzisiejszej komórki, którą 90% społeczeństwa zabiera ze sobą do kibla.
3. Śmierć indywidualizmu. Bo obawiam się, że przestanie się liczyć to, że ja mam lepsze auto od twojego. Nieważnym będzie już to, że ja robię zakupy w Biedronce a ty w Almie. Liczyć się będzie to, jak szybko jesteś w stanie wygooglować interesujące cię informacje i jak wielu przyjaciół masz na facebooku.
4. Ślepa, głucha, milcząca, otępiała konsumpcja. Już dziś odnoszę wrażenie, jakby większość społeczeństwa przestała myśleć. Wszyscy siedzą zapatrzeni w telewizor i biadolą o tym, że prezydentowi puściło się bąka. Nikt niczego nie kwestionuje, wszyscy tylko pasywnie biorą to co im się brudną łopatą podrzuci. A co się stanie, gdy scenariusze do tvn24, zamiast twittera, zaczną pisać małpy?
(*wszyscy i nikt to oczywiście generalizacje ;))
Life 3.0™ jest rzeczywistością, do której, wbrew moim zakazom, po prostu wejdziemy. Będziemy się taplać w swoich prywatnych mini-światach, w których nikt nie odważy się nam powiedzieć, żeśmy brudni. Świat pozbawiony płci i zapachu, zamieszkały przez pół-zombie wyjących do ipoda.
…a najgorsze w tym wszystkim jest to, że mogę mieć rację!

